• Dzisiaj jest czwartek, Październik 18, 2018
  • 9.3 C

Niewiasta

niewiasta
Andrzej Liczmonik
Luty09/ 2016

Od czasu tamtego spotkania odczuwam nieustanny dręczący, wręcz bolesny niepokój. Są chwile, kiedy wydaje mi się, że wolałabym zostać ukamienowana, niż usłyszeć pełne współczucia i wrażliwości słowa.

Przed tym zdarzeniem nie miałam o sobie zbyt dobrego zdania. Wiedziałam, że nie zasługuję na szacunek i nie oczekiwałam go od ludzi. Potrafiłam usprawiedliwić to, co robię prostą koniecznością – żeby żyć muszę zarobić. Nie przeszkadzała mi pogarda otoczenia. Cóż z tego, że niedwuznacznie dawali mi do zrozumienia, co o mnie myślą? Ważne, że płacili.

Dziś wiem, że spotkanie z prorokiem odmieniło mnie. Już nie umiem wrócić do poprzedniego sposobu życia, a innego nie znam. Nie widzę też nikogo, kto pomógłby mi zacząć je na nowo. Ludzie nie dostrzegają kim jestem, lecz pamiętają kim dawniej byłam. Żaden mężczyzna nie ma odwagi wziąć mnie za żonę, nie wierzy w przemianę. Zresztą, gdyby któryś zechciał, to i tak ciągle wypominałby mi ile mu zawdzięczam. Nie chcę pozornej wdzięczności. Nigdy nie chciałam. Może dlatego zdecydowałam się na życie nazywane przez innych grzesznym. Trudny to był wybór – między poniżeniem a poniżeniem. Prorok to rozumiał i nie potępił mnie. Tyle że on odszedł, a ja zostałam sama bez środków do życia, bez nadziei – z rozdartym sumieniem i sercem.

Myślałam nieraz, żeby dać sobie spokój. Wrócić do swojego starego zawodu i niczym się nie przejmować. Ale nie potrafię zdradzić siebie i Proroka. Co prawda, on by mnie zrozumiał, jak wtedy w świątyni. Pomimo to zasmuciłby się. A ja nie chcę go zasmucać. Tak czy inaczej, wiedziałby, co zrobiłam. Jest przecież prorokiem.

Nie wiem, co zrobić. Czekam… Prorok obiecał, że kiedyś wróci i zbuduje Królestwo, w którym osoby podobne do mnie nie będą musiały dokonywać tak beznadziejnych wyborów. Słyszałam, jak mówił o tym do tłumów. Czekam już dwa tysiące lat. Ciągle bez skutku. Jego uczniowie przez ten czas stali się bardziej podobni do moich oskarżycieli niż do swojego Mistrza. Chętniej chwytają za kamienie niż za kromki chleba. Nikt nawet nie stara się mnie zrozumieć! W świecie, gdzie zawsze wszystko było na sprzedaż, łatwo stać się towarem, gdy nie ma się nadziei na miłość. Nie chcę być już towarem. Nie chcę być nikomu przymusowo dozgonnie wdzięczna. Chcę kochać i być kochaną. Czekam…

Mijają dni, mijają lata, stulecia, a Królestwo Miłości wciąż nie nadchodzi.

 

Zdjęcie na licencji: Creative Commons

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Musisz zaznaczyć pole *

Możesz użyć takich HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>