• Dzisiaj jest poniedziałek, Listopad 30, 2020

Na nieczynnym dworcu

targ
Piotr Tegnerowicz
Marzec25/ 2016

Jednym z ostatnich świadków polskiej zmiany ustroju sprzed ćwierćwiecza jest ocalały, nadal bardzo prężnie funkcjonujący w niedzielę targ na nieczynnym dworcu Świebodzkim. Pamiętam go od dziecka. Lubię zaglądać tam po drobiazgi w okazyjnych cenach – i, po prostu, aby się po nim przejść. Szczególnie w marcu, kiedy kramarze wystawiają na sprzedaż, obok zwykłych towarów, wielkanocne ozdoby, koszyki i obrusiki do święcenia pokarmu, a także baranki z masła, cukru bądź pieczywa.

Dziś polecam czytelnikom jeden z moich wczesnych wierszy. Inspirowała mnie pewna magia, jaka towarzyszy polskim przygotowaniom świątecznym, pełnym duchowości i gorliwej rytualności. Często jednak miesza się to z czymś przypadkowym, płaskim i naprędce czynionym.

Szczególnie inspirujące są dla mnie obrzędy świąt wielkanocnych, tak bliskie w swym ukorzenieniu pogańskiemu świętu wiosny. Miejscem, gdzie te odmienne z pozoru nastroje mogą ulec splątaniu, wydaje mi się wschodnioeuropejski bazar. We Wrocławiu coraz mniej jest takich miejsc jak targ na nieczynnym dworcu Świebodzkim. Wolimy ostatnio nasze szaberplace i swojskie targowiska pod chmurką przenosić z dala od centrum, zamykać i zamieniać na uporządkowany handel w halach.

 

Droga do Emaus

 

Gdy obejrzysz się za siebie

widać skrzenie ognia nad miastem

już późno albo za wcześnie

spotykam łudząco podobnych

póki się nie odwrócą

chodź pod parasole

tu chcą nam sprzedać cokolwiek

choćby rosyjskie baby

 w środku każdej jest jeszcze jedna

i  nie kończy się moja wiara

dzieci z tornistrami zatrzymują się

klaszczą w dłonie

klaszczą w dłonie

klaszczą w dłonie

na widok wszystkich iskier

słońce zajdzie znowu jak niedokończona baśń

między straganami ćwiczą żołnierze swoje kroki i powstania

nie mam już piętnastu lat

sprzedają peruki z ciemnych i jasnych włosów oraz aksamitne rękawiczki

noże za pięć dukatów słoje landryn zzuwadła telefony

chłodny ranek i czekoladowe zające

wielkanoc budzi się w jednym z namiotów

skulona jak zwierzę

szeleści zasłona przebieralni drukowana w maki

i dopiero po sekundzie poznaję twoją twarz

 

Życzę wszystkim czytelnikom radosnych Świąt.

 

Foto: Piotr Tegnerowicz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Musisz zaznaczyć pole *

Możesz użyć takich HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>