• Dzisiaj jest piątek, Październik 19, 2018
  • 9.3 C

Żona mistrza

malarz
Andrzej Liczmonik
Wrzesień24/ 2015

Mój mąż chyba postradał zmysły! Budzę się codziennie rano i zastanawiam, czy mam obok siebie tego samego człowieka, z którym piętnaście lat temu zgodziłam się związać swoje życie.

Wyszłam za solidnego urzędnika bankowego, którego dochody pozwalały mieć nadzieję na spokojne życie, godziwe utrzymanie dla mnie i naszych dzieci, ile by ich nie było – na szczęście jest tylko troje. Tymczasem mija już drugi rok od czasu, gdy mąż porzucił intratną posadę w banku, bo uznał, że przeszkadza mu w realizowaniu największej pasji, jaką jest malowanie obrazów. Nie obchodziło go, w co zamieni się życie moje i dzieci. Liczył się i do tej pory liczy wyłącznie jego talent, który – jak sam głosi – nie może się zmarnować.

Teraz mieszkamy w starej, ponurej dzielnicy, czasem aż strach dzieci same wypuścić na podwórko. Gnieździmy się całą piątką w nieremontowanej od lat ruderze – w ciasnym mieszkaniu na poddaszu. Latem panuje w nim nieprzyjemny zaduch, a zimą okropny ziąb. Gdy pada deszcz do pomieszczeń przecieka woda. W dodatku połowę największego pokoju zajmuje pracownia malarska. Mąż przesiaduje w niej całymi godzinami i smaruje coś pędzlem na płótnach. Upiera się, że tworzy wartościowe dzieła, choć tak naprawdę mało kto kupuje te bohomazy i nikt – poza samym „mistrzem” – nie jest przekonany o wielkości jego artystycznego talentu.

Niestety, wystawy i przeglądy kosztują więcej, niż daje się na nich zarobić. Nic dziwnego, że rosną nam długi. Dobrze, że mamy chociaż dach nad głową. Ale co będzie dalej? Pewnie niebawem nas wyeksmitują z mieszkania. Tylko gdzie? Niepokoję się, a męża w ogóle nie przejmuje nasza rzeczywistość. Ogarnęła go pasja tworzenia, poza sztalugami i farbami świata nie widzi. Wpada w szał, gdy krytycy nie podzielają jego entuzjazmu. Wykrzykuje wtedy: „Przyjdzie czas, że poznają się na mnie i docenią cały dorobek”. Być może kiedyś tak będzie. Tylko czy ja tego dożyję?

Nie znam się na malarstwie. Co mi z tego, że po mojej śmierci będą płacić krocie za obrazy męża W grobie mi się te pieniądze nie przydadzą. To teraz nie stać mnie na nową sukienkę i torebkę, wstydzę się odwiedzać dawne koleżanki, dzieciom muszę odmawiać rzeczy, które nie tak dawno były dla nich oczywiste i normalne. To w końcu teraz nasza rodzina nie doświadcza stabilności, bezpieczeństwa, spokoju, satysfakcji, czy też wypoczynku podczas letnich wakacji…

Mój mąż postradał zmysły? Co właściwie trzyma mnie przy tym człowieku? Sama nie potrafię sobie odpowiedzieć. Ale skoro cały czas z nim żyję, to może jednak ja postradałam rozum?

Zdjęcie na licencji: Creative Commons

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Musisz zaznaczyć pole *

Możesz użyć takich HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>